O homoseksualiźmie i in vitro – słów kilka.
5 Luty 2010
Na blogu Tomka Żywioła rozgorzała pewna dyskusja, która z tematów in vitro zeszła na rozmowy o homoseksualizmie, a i nie tylko. Pisząc odpowiedź wyszła mi dosyć długa wiadomość, która chyba jednak nadaje się bardziej do prezentacji w tym miejscu.
i wcale nie mówię tego złośliwie żeby homoseksualistów obrażać, naprawdę im współczuje bo spotkała ich tragedia.
Nie Tobie to oceniać, wyobraź sobie, że niektórzy, ba! – większość, akceptuje swoją orientacją i wcale to dla nich tragedią nie jest. Jeżeli spotkają kogoś swej płci kogo POKOCHAJĄ (a MIŁOŚĆ jest jedną z największych wartości – co chyba nie ulega spekulacjom?) będą wręcz uważali swoją orientację za dar. Nikt z nich nie potrzebuje współczucia ani litości.
Druga sprawa dziecko takie będzie wyśmiewane w szkole przez rówieśników, będzie miało zaniżoną samoocenę, poczucie alienacji, to wszystko może doprowadzić do wielu tragicznych wydarzeń które nikomu nie są potrzebne.
Dokładnie – nie są. Więc po co ta nienawiść? Dlaczego niektórzy rodzice ją wpajają? To są te chrześcijańskie wartości, o których tyle się mówi? Dlaczego prowokujesz tekstem “współczuję, bo spotkała ich tragedia” w odniesieniu do gejów, lesbijek oraz osób biseksualnych? Może pora to zaakceptować, bo takie związki istnieją – a w niektórych krajach nawet adopcja jest legalna (i błagam: nie mów, że tego być nie powinno, bo JEST i nic na to nie poradzisz). Piszesz mądrze, więc i mądre wysuń z tego co piszesz wnioski – dzieci gejów i lesbijek mogłyby normalnie funkcjonować, gdyby sprawa ta była powszechnie akceptowalna (co jest ideą utopijną – więc możemy tylko gdybać). Nieprawdą jest, że dziecko wychowane przez osoby homoseksualne samo by takie było. Orientacja seksualna nie jest przekazywana genetycznie, nic tutaj nie zależy też od czynnika środowiskowego – heteroseksualizm jest, był i będzie orientacją wiodącą, bo tak działa mózg człowieka. Dziecko homoseksualistów nie zagląda im przez szparkę od klucza – nie widzi ich uprawiających seks, więc nie będzie próbowało ich naśladować. A nawet gdyby próbowało – osoby homoseksualne w Polsce biorą się ze związków heteroseksualnych. I następuje tutaj pewna niekonsekwencja w myśleniu przeciwników, którzy uważają homoseksualizm za chorobę pomimo, że taka teoria została naukowo obalona.
Przyznam szczerze, że sam nie jestem zwolennikiem adopcji dla osób odmiennej płci. Ale jestem w stanie to zaakceptować i tolerować. Przejdźmy teraz do sprawy kolejnej. In vitro. Idąc za tokiem myślenia Ochmana:
A to, że nazwała in vitro dziełem szatana? No cóż w dzisiejszych czasach ma to raczej humorystyczny podtekst, ale nie zmienia to faktu, iż szatan małpuje Boga ergo jest zaprzeczeniem natury i miłości – jak np. in vitro.
Jako odpowiedź pozwolę sobie zacytować Żeroma:
Ochman: in vitro jest zaprzeczeniem miłości i natury? Medycyna, szczepionki etc. w takim razie są również zaprzeczeniem natury.
To co ratuje życie – jest super! To co daje życie – jest be! Tej kwestii najbardziej nie potrafię zrozumieć. Życie ludzkie jest “święte” – Watykan dopuszcza wszelkie lekarstwa, znieczulenia, transfuzję krwi, operacje, zabiegi, reanimacje, chemioterapię, prześwietlenia – czyli wszystko to co w jakimś stopniu NARAŻA życie człowieka dając MOŻLIWOŚĆ uratowania życia. Ryzyko jest dobre, bo w słusznej sprawie – w sprawie życia człowieka. Dawanie życia jest złe? Dlaczego? Bo jest nienaturalne? To słaby argument z ust ludzi, którzy wierzą w boskość człowieka ukrzyżowanego prawie dwa tysiące lat temu (na co zresztą nie ma zbyt wielu dowodów). Dlaczego gazety nie noszą nagłówków “KOŚCIÓŁ PRZECIWKO ŻYCIU”? To dopiero byłby hit, szał! Brzmi niewiarygodnie – lecz jest niezwykle prawdziwe.
Chciałem, żeby ten wpis wyszedł mi jak najmniej akościelny. Niestety nie udało się. Nie potrafię wręcz oprzeć się stwierdzeniu, że religia od zawsze uczestniczyła we wszystkich wojnach, że zawsze czyniła zło – ubierając je w piękne słowa. A lud szedł i wierzył. Żadna inna instytucja na tym świecie nie ma tylu tajemnic co Kościół. Pokusiłbym się wręcz jeszcze jednemu określeniu – nie chcę jednak wywoływać czegoś, co przekroczy granice “czystej kontrowersyjności” (całkiem ładne, paradoksalne określenie), a będzie już nieodwracalne.
P.S. Na samym końcu tej wiadomości pragnę zaznaczyć, że aktu apostazji nie dokonałem i dokonać nie mam zamiaru z jednego powodu. Ślub kościelny, na którym mi nie zależy, będzie mógł być wyjątkowo ważny dla kobiety, z którą będę miał zamiar się w przyszłości ożenić, a nie chcę robić jej krzywdy nie mogąc przystąpić do tego sakramentu.
Jak sam napisałeś: chemioterapia ratuje życie. Coś, co już istnieje. Nie tworzy, a ratuje.
In vitro natomiast jest zabawą a Pana Boga – “stworzymy sobie dziecko!” Do in vitro dochodzi coraz częściej bawienie się w genetykę (“zielone oczka, blond włosy, dziewczynka z pieprzykiem na wargą i żeby lubiła kozy”). Akt stworzenia ma wymiar boski. Tak, podczas kontaktu seksualnego (MĘŻA i ŻONY!) też. Bo to ten sam Bóg, przed którym przyrzekali sobie* Miłość (tak przecież ważną, ba, NAJWAŻNIEJSZĄ!), wierność i uczciwość małżeńską.
Dzieci produkowane przez in vitro są z przypadku. Nie chcę robić tutaj teraz wykładu z biologii (z której nota bene jestem kiepski) ale nawet srednio wykształcona małpa zdaje sobie sprawę, że dzieckiem staje się “najsilniejszy” plemnik. Dzieci z probówki są mniej odporne, często RODZĄ SIĘ z depresją i mają problemy z komunikowaniem się ze środowskiem.
* – zeby zawrzeć sakrament małżeństwa wystarczy, że jedno z narzeczonych będzie katolikiem. Ty z tym złym Kościołem nie chcesz mieć nic wspólnego, więc podejrzewam, że to Twoja luba będzie miała do Niego należeć. Jeśli nie będzie należała to tym lepiej dla Was (prawda)? W takim razie miej jaja i czem prędzej właź na apostazja.pl :)
A Jezus i tak Cię kocha najbardziej na świecie. I nie przestanie, choć to dla Ciebie ma pewnie takie znaczenie jak dla mnie topnienie lodowców. :)
“In vitro natomiast jest zabawą a Pana Boga – “stworzymy sobie dziecko!”” uproszczenie daleko idące. Planowanie rodziny to:”zrobmy sobie dziecko”
“Do in vitro dochodzi coraz częściej bawienie się w genetykę” – wyssane z palca
Pokaż mi, że in vitro jest sprzeczne z biblią (to są moje poglądy, nie wiem jakie ma oficjalnie moja denominacja)
“Dzieci produkowane przez in vitro są z przypadku” nie mów o produkcji bo tak samo można mówić o dzieciach planowanych.
“Dzieci z probówki są mniej odporne” z tego co mi sie obiło o uszy to wybiera się 1 okaz zdrowia wśrod plemników i zapładnia komórkę jajową na szkiełku (znaczy na tym czymś specjalnie do tego przystosowanym:). Czasem daje się pewną ilość spermy do “tzw” probówki i zapłodnienie dochodzi samoistnie.
“zeby zawrzeć sakrament małżeństwa wystarczy, że jedno z narzeczonych będzie katolikiem.” a to mnie zaskoczyłeś:D poważnie:) chociaż kościelnego miec nie zamierzam:)
ekhm… z kobietami się żeni :)
Drogi Grzonko:
Całe szczęście jeszcze nie doczekaliśmy czasów, w których homoseksualiści mogliby adoptować dzieci.
To, że taki proceder ma miejsce w innych krajach – cóż, mam nadzieję ze się z tego wycofają. Trzeba mówić o tym, że jest to niewłaściwe, bo przymykanie oka na problem wcale go nie rozwiązuje.
” Dlaczego prowokujesz tekstem “współczuję, bo spotkała ich tragedia”” wyjaśnię za Szejka: to, że homoseksualizm został skreślony z listy chorób, dowodzi tylko, że nie jest szkodliwy fizycznie (bezpośrednio). Poprostu nie wiemy jak go leczyć, a że nie jest stanem który szkodzi bezpośrednio choremu (tylko psychicznie, mające wpływ na zachowanie) , dlatego został skreślony. Kiedyś ludzie nie wiedzieli, jak wygląda np. syndrom sztokholmski, depresja, schizofrenia, omamy, rak etc. a jednak ludzie zapadali na tego typu przypadłości. Dopiero teraz wiemy jak je leczyć i jak im zapobiegać. Uważam, że z homoseksualizmem jest tak samo. Jest to swego rodzaju zaburzenie psychiczne, które być może kiedyś uda się wyleczyć. A tak btw biseksualizm z tego co słyszałem jest na liście chorób (zaburzeń) psychicznych.
Z innej beczki: “Dziecko homoseksualistów nie zagląda im przez szparkę od klucza” ok, ale przecież widać jak wygląda życie w domu i dziecko nie musi patrzeć do sypialni, żeby odebrać wzorce zachowań.